Policjant bije żonę? Prokurator: To niemożliwe

Gazeta:

Gehenna pani Doroty i jej małego dziecka (ze względu na jego dobro nie chce zdradzić nawet jego wieku) zaczęła się trzy lata temu. - Konflikty z Krzysztofem nasiliły się, kiedy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania. Mąż szarpał mnie, ciągnął za włosy, ubliżał. Zdarzało się, że wykręcał mi ręce i dusił. W końcu w czerwcu 2006 roku mocno mnie pobił. Następnie dnia do szpitala zabrała mnie karetka. Nie rozumiem, dlaczego on to zrobił! - opowiada wycierając łzy pani Dorota. - Nie wytrzymałam i złożyłam zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Teraz, kiedy już z nim nie mieszkam, zaczął nękać mnie telefonami. Zwyczajnie się boję.

Po raz pierwszy prokuratura rejonowa Lublin-Północ umorzyła postępowanie w sprawie psychicznego i fizycznego znęcania się na Dorotą P. w listopadzie 2006 roku. Wcześniej przesłuchała oboje małżonków, ich rodziców i dziewięciu kolegów P. z II komisariatu. Śledczy nie uznali za konieczne przesłuchania sąsiadów.

W swoich zeznaniach przed prokurator Agnieszką Kępką policjanci powtarzali: “Znam ten temat jedynie z jednej strony… Ja sam niedawno przechodziłem rozwód i uważam, że cała ta sytuacja to jest moda na robienie sprawy o znęcanie się przy okazji rozwodu” (Zbigniew S.). “On według mnie jest bardzo spokojnym człowiekiem, według mnie on się nie znęca nad żoną” (Tomasz D.). “Ja osobiście myślę, że on nie mógłby znęcać się nad żoną” (Cezary N.). Inny z kolegów P. zeznawał: “Nigdy nie widziałem u Doroty obrażeń zewnętrznych, za to u Krzyśka widziałem”.

Przeczy temu biegły medycyny sądowej w opinii z sierpnia 2006 roku przygotowanej na potrzeby prokuratury. Opisuje u pani Doroty szereg obrażeń kręgosłupa i krwiaki na całym ciele. Wskazuje, że mogły powstać wskutek pobicia przez męża.

Sam P. w zeznaniach przed prokuraturą opowiadał, że od 2004 roku przez dwa lata leczył się psychiatrycznie i brał leki uspokajające. Był wówczas czynnym funkcjonariuszem.

O terapii nie wiedzieli jego przełożeni. Jak się okazuje, nie musieli. Prawo zabrania lekarzowi ujawniania takich informacji, nawet jeśli jest on policjantem i na co dzień chodzi z bronią. P. ma ważne do 2010 roku badania psychologiczne.

Decyzję prokuratury rejonowej o umorzeniu postępowania Dorota P. zaskarżyła. Kiedy i to nic nie dało, zwróciła się do Sądu Rejonowego w Lublinie. Ten nakazał prokuraturze rejonowej powtórne zajęcie się sprawą. Sąd w uzasadnieniu napisał: “Trudno oprzeć się wrażeniu braku obiektywnej oceny zgromadzonego materiału”. Podkreślał, że nie można podejmować decyzji o umorzeniu jedynie w oparciu o zeznaniach bliskich i znajomych Krzysztofa P. z pracy. W czerwcu br. kolejno prokuratury rejonowa i okręgowa znowu nie znalazły podstaw do skierowania sprawy do sądu.

Brak komentarzy ↓

Na razie brak komentarzy... Możesz to zmienić, wypełniając poniższy formularz.

Zostaw komentarz